Nadchodzi kolejny wielki boom rowerowy?

Magazyn Time z tekstem na okładce: „Największa fala popularności roweru w jego 154-letniej historii”. Myślicie, że było to w trakcie pierwszej fali epidemii Covid-19? Otóż nie, mowa o roku… 1970. W tamtym czasie około 64 milionów amerykanów regularnie jeździło na rowerach – więcej niż kiedykolwiek wcześniej. Według raportu Bank of America, sprzedaż rowerów w USA, która rosła w tempie 6 milionów rocznie, wzrosła do 9 milionów w 1971, 14 milionów w 1972 i 15,3 milionów w następnym roku. Podczas, gdy większość rowerów sprzed boomu była sprzedawana dla dzieci, nagle 60% było przeznaczonych dla dorosłych.

Politycy zajmujący wysokie stanowiska – z których kilku było rowerzystami – powiedzieli planistom, aby wsiadali i budowali kilometry miejskich ścieżek rowerowych. „Zarówno rząd federalny, jak i rządy stanowe dostrzegły fenomenalny wzrost popularności jazdy na rowerze”, donosił Time, „a władze federalne planowały wybudowanie prawie 100 000 mil ścieżek rowerowych w ciągu najbliższych 10 lat”. Dzięki 45 milionom rowerów sprzedanych w szczytowym okresie amerykańskiego boomu liczba posiadanych jednośladów była większa niż kiedykolwiek. Stany Zjednoczone były u progu zbudowania całej masy ścieżek rowerowych, przy wsparciu na wysokim szczeblu ze strony Departamentu Transportu USA.

W 1973 r. w 42 stanach wprowadzono 252 ustawy rowerowe. Ustawa Federal-Aid Highway Act z tego samego roku zapewniła 120 milionów dolarów na drogi rowerowe w ciągu trzech lat.

W marcu 1972 r. sekretarz spraw wewnętrznych Stewart Udall – jeden z najbardziej ekologicznych polityków amerykańskich swojego pokolenia – powiedział The New York Times: „musimy uciec od udawania, że istnieje jakiś łatwy, bezbolesny sposób na oszczędzanie energii. Jesteśmy na końcowym etapie kulminacji ery samochodowej… Zaszliśmy tak daleko, jak tylko mogliśmy”. Zaapelował, aby dać ludziom wybór i budować więcej ścieżek rowerowych: „ludzie trzymają się swoich samochodów, ponieważ nie mają alternatywy”.

Źródło – https://www.forbes.com/sites/carltonreid/2020/05/01/bicycling-booms-during-lockdown-but-theres-a-warning-from-history

Studenci również chętnie jeździli na rowerze. W 1972 roku studenci University of Montana mogli wybierać spośród geologii, psychologii, biologii lub – nowość w tym roku – rowerologii, czyli połączenia rowerów i ekologii.

Jednym z motorów boomu była z pewnością troska o środowisko i zmiany społeczno-polityczne. Samochód stał się potężnym symbolem wszystkiego, co było nie tak z „kompleksem wojskowo-przemysłowym”. W lutym 1970 r. 19 studentów nauk humanistycznych w San Jose State College kupiło zupełnie nowego Forda Maverick i za błogosławieństwem swojego profesora zakopało go w głębokim na 12 stóp dole wykopanym przed kampusową kafeterią. To sfinansowane przez crowdfunding zniszczenie znienawidzonego samochodu odbiło się szerokim echem na całym świecie.

Nagłego spadku zapału do jazdy samochodem nie spowodowali oczywiście hippisi. Lata 70 przyniosły pierwszy poważny kryzys naftowy spowodowany sytuacją na Bliskim Wschodzie. A w 1973 embargo na sprzedaż ropy naftowej do wybranych krajów, jako efekt retorsji za wspieranie Izraela, przyniosło 4-krotny wzrost ceny tego surowca zaledwie w kilka dni. Nagle w bogatych krajach zachodu paliwo stało się nie tylko drogie, ale czasem też po prostu niedostępne. Paradoksalnie Polska, będąca wtedy częścią obozu socjalistycznego, nie doświadczyła kilometrowych kolejek do stacji benzynowych. To przyszło dopiero w latach 80-tych i już (w uproszczeniu) raczej na własne życzenie.

Wiele wskazuje na to, że jesteśmy świadkami podobnego kryzysu. Ceny ropy zdążyły się już trochę ustabilizować i raczej nie grozi nam embargo na jej import – ale tankowanie na stacji jest obecnie tak drogie, jak nigdy wcześniej. Czy czeka nas renesans popularności jazdy na rowerze? I czy może mieć on trwały charakter?

Rower, dokładnie tak, jak w latach 70-tych pozostaje zdrową, dostępną i ekologiczną alternatywą. Przynajmniej jeśli chodzi o codzienne dojazdy w mieście na niezbyt długich dystansach (a takie realnie pokonujemy najczęściej samochodem). Do tego dochodzi inny stan infrastruktury rowerowej niż pół wieku temu (przynajmniej w Europie, bo nawet największe miasta w USA są pod tym względem daleko za Wrocławiem czy Warszawą). A jeszcze dodajmy, że w naszej sytuacji pojazdy elektryczne nie są rozwiązaniem. Jeśli większość naszej energii wciąż będzie pochodziła ze spalania węglowodorów, to cena prądu nie obniży się szybko.

Rowerowy boom w USA nie trwał długo, nie zdążył zmienić ani miast ani nie wpłynął na społeczne nawyki. Ale coś mu jednak wszyscy zawdzięczamy. W sytuacji kiedy spadł popyt na rowery, po kilku latach dynamicznych wzrostów wolumenów sprzedaży, fabryki i importerzy stanęli sami przed widmem kryzysu. I wtedy na scenie pojawił się Gary Fisher. I zrobił coś dziwnego. Zaczął jeździć rowerem po górach. Resztę historii znamy wszyscy.

Przeczytaj także

Przyczepka towarowa do roweru czy rower cargo – które rozwiązanie jest lepsze?

20.05.2022 | 20.05.2022

Zainteresowanie wykorzystaniem rowerów do przewożenia towarów czy dostarczania usług rośnie z miesiąca na miesiąc. Europejska społeczność coraz dobitniej uświadamia sobie, że musimy zmienić sposób, w jaki dotychczas myśleliśmy o transporcie miejskim. Samochody, które dobrze sprawdzają się w podróżach na długie dystanse i transporcie gabarytowym nie spełniają swojej funkcji w miastach, gdzie tkwią w korkach, zatruwają […]

Jak jeździ się rowerem towarowym cargo po mieście?

21.04.2022 | 21.04.2022

Rowery cargo coraz częściej pojawiają się na ulicach dużych miast. Trend ten związany jest z rosnącą świadomością ekologiczną i stale rozbudowywaną infrastrukturą rowerową. Nie bez znaczenia jest też wygoda i łatwość użytkowania, którą wyróżniają się tego typu pojazdy. Szczególnie popularne są elektryczne rowery cargo, które pozwalają bez większego wysiłku przewieźć naprawdę duży ładunek. Czym rower […]

Bądźmy w kontakcie!

Let's stay in touch!